Nieokiełznane dusze - Nicola Lagioia "Dzikość"


Bardzo mocna książka. Bardzo intensywny, po brzegi wypchany treścią przekaz. Lektura trudna, wymagająca, wciągająca i zapadająca w pamięć. Tematyka skrajnie bolesna, szokująca i złożona. Przerażająca symbolika wylewa się niemalże z każdej strony. Okraszana dygresjami i refleksjami akcja wzbudza w odbiorcy różnorodne uczucia – złość, pogardę, niedowierzanie, a w końcu także i litość. Sylwetki bohaterów stworzone z chirurgiczną wręcz precyzją, z umiłowaniem detalu takiego jak zwężone źrenice, gęsia skórka, napięcie w okolicach mostka, napawają lękiem, niepokojem, odrazą. Literatura totalna dająca czytelnikowi ponury obraz świata w rozpadzie, portret gnijących wartości, wizualizację wszechobecnego zniszczenia moralnego. Ekstrawagancka forma demaskująca najokrutniejsze mechanizmy zdobywania władzy, pieniędzy i wpływów oraz niestrudzonych dążeń do kontrolowania rzeczywistości. Złowroga, ponura twarz determinacji, która popycha do czynów skrajnie nagannych, do decyzji okrutnie nieodwracalnych. Zdziczenie najniższych zachowań ukazane z perspektywy uniwersalnej prawdy o świecie. Czytelnicza uczta wdzierająca się szturmem w najodleglejsze zakamarki  umysłu. Gdybym była  młodsza, powiedziałabym, że książka jest zarąbista. Chociaż… gdybym była młodsza, pewnie bym jej ani nie zrozumiała, ani nie doceniła.

Czym jest tytułowa dzikość? Ciężko nie zauważyć, że słowo to stanowi właściwie fundament fabuły i oś akcji. Nie chodzi tu jednak o to, że bohaterowie zachowują się w sposób aspołeczny, niegodny, czy wręcz nieludzki, choć tak też się rzecz jasna na kartach powieści dzieje. Od tej dosłowności bardziej widoczna staje się druga warstwa, symbol, ukryte znaczenie. A tym zdecydowanie jest to, co w człowieku pierwotne, nieokiełznane, atawistyczne… dzikie. Zwierzęca żądza krwi, przewagi, dominacji. Przyjemność czerpana z walki, z agresji, z przemocy. Bezwstydna, wulgarna siła wymuszająca uległość słabszych. Autor uwypukla najmroczniejsze ludzkie skłonności, oddaje głos brutalnym w swej prostocie instynktom. Bezsensowna chęć uderzenia młodszej siostry, spoliczkowania ojca, bicia kobiety podczas aktu seksualnego, bicia jej do krwi… . Tutaj mówi się wprost o wielu sferach tabu, tutaj się nazywa najbardziej perwersyjne  myśli, wchodzi się w najciemniejsze zakątki. Ten mroczny świat rządzony pierwotnymi mechanizmami zostaje skonfrontowany ze światem fauny, z  opisem zachowania insektów, szczurów, kotów -   „… Pomimo, że osa była dziesięć razy większa-jej ukąszenie mogło wywołać szok anafilaktyczny u małego psa-bezosobowa siła kierująca roztoczem skłoniła je do zaatakowania insekta(…) . Osa próbowała się bronić, ale była zbyt powolna…” . Podobną konwencję znalazłam u Radki Denemarkovej w utworze Przyczynek do historii radości. Tam były jaskółki, które przysiadały na parapetach i niezauważone obserwowały otoczenie. Tutaj mamy zdecydowanie szersze spektrum gatunków, choć właściwie w obu przypadkach chodzi o to samo – o schematy determinujące zachowania, o pierwotne instynkty, o niemożność oszukania natury. Niezwykle  ponura wizja rzeczywistości wyłania się z kart powieści. Światem zdaje się władać bezmyślna siła, której jedynym celem jest podporządkowanie sobie otoczenia . I pytanie postawione w centrum intrygi  w tym momencie traci swoją moc, bo to czy ofiara popełniła samobójstwo staje się mało istotne. Ważna jest raczej zagadka - czyją była ofiarą. Ofiarą skorumpowanego społeczeństwa, rodzinnych konotacji, czy swoich osobistych, zabójczych słabości?

Dużo mówi się w utworze o rodzinie, często podkreśla się destrukcyjny wpływ więzów krwi. Nie ma tu mowy o familijnej sielance, o wielkim stole, przy którym włoska matrona rozdziela makaron. Rodzina urasta do rangi bohatera zbiorowego, do miana archetypu i trzeba przyznać, że jest to wizja iście piekielna, przerażająca, mrożąca krew w żyłach. Relacje międzyludzkie ukazane są tu z okrucieństwem, którego nie da się w zasadzie z niczym porównać. Dzieci wychowują się bez matek, bądź z matkami, które są pełne chłodu i nie potrafią kochać. Od małego przyucza się potomstwo do fatalnych praktyk, do umiłowania pieniądza, do kultu siły, władzy i bezceremonialnego kłamstwa. Uczy się je, że cel uświęca środki, że ręka rękę myję, a kiedy same staną się środkiem, kiedy staną się mytą ręką, zostawia się je na pastwę losu albo bezwzględnie wykorzystuje. Nie będę pisać w jaki sposób ojciec rodu używa swoich synów i córek w drodze do realizacji własnych planów, bądź w celu ochrony samego siebie, bo nie chcę zdradzać szczegółów fabularnych. Powiem tylko, iż fakt, że własne dzieci się szantażuje i zdradza jest w zasadzie jedynie namiastką okrucieństwa, z którym mamy tutaj do czynienia.  Relacje międzyludzkie, jak wszystko inne, podlegają bowiem dzikim prawom bezmyślnej determinacji, prawom przewagi i siły, i nie ma znaczenia kto jest kim – słabszy przegrywa. Takie jest życie. Piękne i czyste więzi,  jak np. opisana w utworze miłość brata i siostry, nie mają prawa bytu, a wszelkie drogi ucieczki pozostają zamknięte, gdyż pewnych rzeczy się nie wybiera. Dlatego właśnie tak mocny nacisk kładzie się na uwarunkowania rodzinne, a wręcz genetyczne. Niektóre skłonności  zdają się być niemalże wpisane w DNA a błędy, słabości i dysfunkcje rodziców rozwijają się w psychikach dzieci niczym ogromne chwasty w maleńkich, bezbronnych ogródkach. Symboliczny przemarsz nagiej, zakrwawionej kobiety uśpioną, niczego nieświadomą ulicą, nie pozostawia zbyt wielu wątpliwości . Mechanizmy napędzające świat są proste i okrutne. Wiedzą o tym zwierzęta, powinni wiedzieć i ludzie.
W tym ponurym obrazie nie chodzi jednak tylko o rodzinę. Ukazuje się tutaj bowiem całą społeczność. Społeczność bezwzględną i brutalną. Świat, którym rządzi pieniądz, pełen przemocy seks, alkohol, kokaina i gra pozorów. Albo się wpada w te tryby , albo jest się poza nimi. Albo się idzie za głosem sumienia i skrupułami, albo się ma władzę, forsę, wpływy.  „…Gdyby ludzie sukcesu nie trzymali wysoko poprzeczki swojej nieświadomości, gdyby pozwolili rozkwitać myślom, które na powierzchni wybuchałyby sprzecznościami, nie rządziliby światem, jak to robią…”.  I nie ma szans na zmianę, bo opisany schemat zdaje się być niezniszczalny: „…Jesteście nieodrodnym plonem tej ziemi. (…) Jeśli nie wy, to znalazłaby się inna rodzina przedsiębiorców…”.  Epilog również nie pozostawia w tej materii żadnych złudzeń – nawet jeśli krzywdy zostaną pomszczone i zbrodnia doczeka się kary, pojawią się przecież nowi ludzie, pojawią się następcy, którzy popełnią te same błędy, w tych samych willach, z identycznych pobudek.

Mówiąc o utworze Dzikość, nie mogę pominąć sfery językowej i kompozycyjnej, gdyż, po pierwsze, jest to forma niezwykle oryginalna, a po drugie, rzadko się zdarza, aby użycie konkretnej ekspresji w tak idealny sposób współpracowało z tematyką. Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie, aby o tych wszystkich apokaliptycznych wręcz wizjach można było opowiedzieć inaczej. O jakiej stylistyce tutaj więc mowa? Cóż, nie sądzę, aby każdy odbiorca podzielił mój entuzjazm. Z całą pewnością język ten nie spodoba się wielbicielom kryminałów i thrillerów nowej fali, w których prasuje się emocje . Nie zachwycą się nim fani tzw. prozy sensualnej, ani czytelnicy, którzy lubią się oszczędzać podczas lektury. Nie nazwę jednak tej stylistyki trudną, bo ja osobiście bardzo dobrze się w niej odnalazłam, powiem raczej, że jest to przekaz… bogaty, a właściwie to ociekający przepychem, bizantyjski w sumie. Tekst jest gęsty, naszpikowany symbolami, przenośniami, epitetami i filozofowaniem. Owszem, jest przegadany. Owszem, wyolbrzymia się w nim chyba wszystko, co tylko możliwe. W moim odczuciu jednak każdy taki pojedynczy zabieg ma swoje uzasadnienie i ja nie czuję tutaj przesady ani kiczu. Biorę ten utwór z całym dobrodziejstwem inwentarza i właściwie mogę śmiało powiedzieć, że tęskniłam za literaturą, która nie głaska odbiorcy, która się dosłownie rozlewa  i bezczelnie rozprzestrzenia. Tego typu formy najmocniej zmuszają do refleksji, do przemyśleń, a także do zdziwienia i zaskoczenia. I taka właśnie jest tak książka – dziwna i dzika, nie tylko od strony merytorycznej. Cieszę się więc, że nie zraziła mnie ścieżka oparta na intrydze kryminalnej, intrydze zresztą dość banalnej i przewidywalnej, która właśnie taka wątła i niepozorna  miała być. Cieszę się, bo nie o to w odbiorze całości chodzi. I choć Autor kompozycyjnie wyraźnie nawiązuje do starej szkoły thrillera, w której rozpoczęty wątek doczekuje się kontynuacji po siedemdziesięciu stronach ( coś w stylu dawny Coben), to i tak od początku oczywistym staje się fakt, że nie ważne jest w sumie kto zabił, bo zagadka znajduje się o wiele głębiej.

Długo zastanawiałam się nad tym jak podsumować  ten  utwór. Ciężko mi jednoznacznie powiedzieć z czym zostaję po jego lekturze, bo ze względu na bogactwo formy i kaliber tematu wzbudza on bardzo różnorodne emocje. I niech ta trudność w ocenie będzie finalnie komplementem dla Autora i hołdem dla jego warsztatu. Lubię i cenię twórców, którzy wierzą w czytelnika, którzy ufają inteligencji odbiorcy. Można napisać kolejną książkę o trupie w lesie albo o psychopacie, który obserwuje czyjeś życie z okna tudzież z pociągu. Można rzucić to w tłum i nie bez megalomanii uznać, że plebs i tak niczego ponad to nie pojmie. Ale można również dzięki swojemu otwartemu umysłowi dostrzec inne otwarte umysły, można dojść do wniosku, że skoro pisarz mierzy się z ekstremalnie trudną symboliką podczas procesu twórczego, to znajdzie się i ktoś, kto również tą symbolikę udźwignie, znajdzie się czytelnik , który zrozumie.  Taką, pełną skromności i wiary postawę, można chyba określić mianem wybitności, talentu, geniuszu. Dlatego nie będę się bała tego określenia i bez ceregieli, bez patosu, nazwę  książkę Dzikość genialną.




Komentarze

  1. Wow! Dawno nie czytałam tak emocjonalnej, ale i rzeczowej recenzji:) Widać, że książka wywarła a tobie ogromne piętno. Nie słyszałam o niej wcześniej, ale po takiej opinii muszę ją dodać na najbliższą listę zakupów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo ☺
      To jest naprawdę mocna I ambitna lektura, więc jeszcze raz zachęcam do czytania ☺

      Usuń
  2. Recenzja przekonuje by przeczytać tą książkę. Nie za bardzo dla mnie, ale po przeczytaniu Twojej recenzji jestem ogromnie jej ciekawa. Już samo określenie jej genialną kusi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję się zaszczycona☺
      Czytaj, myślę że nie będziesz żałować.

      Usuń
  3. Nie słyszałam o tej książce, ale nie przemawia do mnie, więc sobie odpuszczę :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoja recenzja jest bardzo emocjonująca! Co tylko tym bardziej skłania mnie do przeczytania książki, bo mam ją na swojej liście, ale jakoś jeszcze się za nią nie wzięłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo ☺
      Nie czekaj więc tylko czytaj 📚

      Usuń
  5. O Matyldo! Powieść musi być serio wyjątkowa, jeśli się tak o niej wypowiadasz. Może kilka razy w życiu trafiłam na coś takiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wyjątkowa ☺
      Przeczytaj i przekonaj się📖📚

      Usuń
  6. Zastanawiam się, czy więcej emocji jest w książce, czy w Twojej recenzji :) W każdym razie zapisuję na listę lektur do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo😄
      Zawsze podchodzę do lektury w sposób bardzo uważny i zaangażowany,
      w związku z czym emocje mi się udzielają 😊

      Usuń
  7. Oszalamiajaca recenzja bardzo chetnie przeczytam Dzikosc choc wydaje mi sie ze czesc z zmknietymi oczami ps przepraszam za brak polskich znakow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ☺
      Bardzo się cieszę, że Cię zachęciłam .
      Spokojnie, przekaz jest trudny ale nie drastyczny. Chodzi bardziej o niełatwą symbolikę. Dasz rade bez zamykania oczu 😊

      Usuń
  8. Ciekawe, jakie emocje wzbudziłaby u mnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Totalnie dla mnie szuka wersji na kindla i czytam na bank!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę więc wielu mocnych wrażeń 👐📖

      Usuń
  10. Wow, recenzja cudowna, bardzo dogłębna, ale książki chyba będę bała się przeczytać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co ty ... nie ma czego. Książka nie jest bardzo drastyczna. Zmusza jedynie do niełatwych przemyśleń.

      Usuń
  11. Świetna, rzeczowa recenzja, która niezwykle zachęca do przeczytania tej książki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo 😊
      Mam więc nadzieję, że przeczytasz👌

      Usuń
  12. Widzę, że książka zostawiła na tobie nie tylko ślad, ale wręcz znamię. Zbyt rzadko sięgamy na takie książki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no , znamię to może nie. Zwykle wypowiadam się z pasją o czymś, co mnie zachwyca i porywa.

      Usuń
  13. Cóż za z rozmachem napisana recenzja. Niemniej książka nie jest dla mnie. Nie czytuję kryminałów, powieści obyczajowych czy innej podobnej literatury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie myślę, że książka zdecydowanie jest dla Ciebie, bo nie mamy tu do czynienia ani z kryminałem, ani z klasyczną obyczajówką☺

      Usuń
  14. Pierwszy raz słyszę o tej książce, i zastanawiam się czy to jednak książka dla mnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zastanawiaj się więc, tylko sprawdź 😊

      Usuń
  15. Przyznam szczerze, że to bardzo konkretna analiza! Jestem pod wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo:)
      Mam więc nadzieję, że zachęciłam do lektury.

      Usuń

Prześlij komentarz